Wyjątkowość istot

„…czy znajdzie się choć jeden

człowiek który chorej świni

odda swoje serce mózg

lub nerkę…”

Tadeusz Różewicz. Świniobicie

Punkt drugi Manifestu Wegańskiego mówi: „Weganizm dostrzega wyjątkowość czujących istot, związaną z ich podmiotowością, podatnością na krzywdę i potrzebą dobrego życia.”

Każde życie jest wyjątkowe. W odniesieniu do bliskich lub znanych nam ludzi nie mamy co do tego żadnych wątpliwości. Inni zlewają się w bezosobowy tłum. Im ludzie dalsi w przestrzeni i czasie tym trudniej ich odróżnić od siebie, zatracają w naszych oczach swoją odrębność, indywidulane cechy. Setki anonimowych migrantów na naszej granicy są takim pozbawionym twarzy, budzącym lęk tłumem. Ludzie na innych dalekich granicach, na pontonach na Morzy Śródziemnym, to już w ogóle jakby nie ludzie. Raczej jakieś zjawiska przyrody, obrazy na pograniczu fikcji, literatury, wobec których nie uruchamia się już ludzki odruch pomocy: biegnijmy, ratujmy! Śpimy po tych reportażach całkiem dobrze.

Ale wszystko zmienia się, kiedy z takiego tłumu wydobędzie się konkretny człowiek, poda swoje imię, opowie choćby mały kawałeczek swojego życia. Kiedy zobaczymy twarz, oczy, ręce, łzy, zabawkę… wtedy wiele się zmienia.

Tak samo jest ze zwierzętami. Rzadko, ale bywa, że z transportu do rzeźni ucieknie jakieś zwierzę: świnia, krowa. I wtedy staje się rzecz dziwna, okazuje się, że ta świnia jest kapitalna, sprytna, nawet bohaterska. Ta jedna. Dostaje imię i być może dożywotnią opiekę w jakimś gospodarstwie. Innym razem jakieś krowy zasługują na życie, bo „udało im się dostać do telewizji”, ktoś zrobił im zdjęcia, okazało się, że są samodzielne, przedsiębiorcze. Okazuje się, że są dzielne. Jakiś jeden z tysięcy uratowany lisek dostaje imię Maciek i nagle zyskuje osobowość. W takich wyjątkowych razach ludzie przed telewizorami dostają krótką chwilę na refleksję. Rzeka kolejnych wiadomości niweczy jednak tę szansę. Tysiące świń, krów, koni, owiec bez imion i twarzy jadą nadal autostradami, idą korytarzami na ubój, liski miotają się w ciasnych klatkach.  Jak w takich miejscach mają się realizować, jak mogą być sobą. W jaki niby sposób miałyby wyrażać swoją niepowtarzalną osobowość. I wobec kogo?   

Ktoś, kto ma obok siebie zwierzę, obserwuje je, stara się z nim porozumieć, nigdy nie powie, że jest ono takie jak inne. Zawsze jest wyjątkowe. Zawsze ma jakieś unikatowe cechy.

Roszczeniowy miałkot mojego kota – Kacpra jest nie do pomylenia z żadnym innym miałkotem na świecie, moja kotka – Kosza śpi wyciągnięta jak struna na grzbiecie z łapkami skrzyżowanymi na piersi, ale tylko wtedy, kiedy jest w mieście, jak jesteśmy na wsi zawsze śpi zwinięta w kłębek. Moja sunia Sara śpi z Kacprem (Kosza psa lekceważy, ignoruje), przyjaźnią się, chodzą razem na wędrówki. Kot, dachowiec znaleziony w piwnicy, przepada za oliwkami, mleka nie tknie. A kotka podkrada ziemniaki z garnka i uwielbia śmietankę. Kacper gra w piłkę i uprawia parkour, Kosza nie gra w nic. Całymi dniami medytuje. Sara uprzedza moje myśli. Każdy z wielu moich kotów i psów jest/był skończonym indywiduum.

Tak, każde zwierzę jest niepowtarzalne. Każda świnia, krowa, koń, kura. Skąd jednak człowiek ma o tym wiedzieć? Dziś, nawet na wsi, bliski kontakt z tymi zwierzętami to coraz rzadsze doświadczenie. A przecież dawniej gospodynie znały charaktery swoich krów, dopasowywały się do ich zachowań. Wspólny trud i los wiązały bardzo mocno właścicieli z ich końmi. Zwierzęta miały swoje imiona,  uwzględniało się ich nawyki. Ileż na ten temat wspomnień i literatury!  

W naszych czasach większość ludzi niestety nie ma już doświadczeń, które uświadomiłyby im unikatowość każdego zwierzęcia, także tego, które właśnie jedzą. Czy są lepsi od tych, którzy jedzą zwierzęta o które osobiście dbali, widzieli jak się zachowują, jak ich rozpoznają, co lubią? Nie wiem. Pierwszych może łatwiej zrozumieć, co nie znaczy usprawiedliwić. „Co z oczu to z serca”. Drudzy są jednak bardziej dla mnie nie do pojęcia. Jakie psychologiczne mechanizmy pozwalają zabić i jeść znajomego? Poddawać torturom znanego sobie psa w laboratorium?  Jak proces znieczulania zachodzi u rolników, pracowników przemysłowych ferm i rzeźni dobrze pokazuje film „Peaceable Kingdom – The Journey Home (2009) https://youtu.be/GlIqhI3xPFc

Średnio ludzka wrażliwość musi jednak rosnąć, skoro już dość dawno wyprowadziliśmy miejsca eksploatacji zwierząt daleko poza zasięg naszego wzroku, słuchu, węchu. Żeby nas nie drażniły, nie budziły dyskomfortu? Nie słyszymy więc ryku, zawodzenia, kwiku.

W latach 60’ ubiegłego wieku, bawiąc się na przerwach na szkolnym boisku w śródmieściu Krakowa słyszeliśmy te głosy. Niosły jakąś otchłanną grozę. Powodowały, że zamieraliśmy, a potem szybko uciekaliśmy do pełnego beztroskiego gwaru budynku. Dziecięca wyobraźnia nie była jeszcze zdolna podsuwać obrazów, ani tym bardziej refleksji. Ale nasi nauczyciele, pobliscy mieszkańcy wiedzieli przecież co znaczą te głosy. Co myśleli? Z pewnością te myśli nie zmieniały ich diety. Teraz na miejscu rzeźni jest rozświetlona Galeria Kazimierz. Czy ktoś kiedyś postawi obok niej tablicę upamiętniającą kaźń tysięcy nieznanych czujących istot?

Zwierzęta stłoczone gdzieś tam w tuczarniach, oborach, kurnikach, poczekalniach rzeźni, podobnie jak ludzie na granicy, nie budzą współczucia, bo nie mają twarzy. Taki tłum albo masę zwierząt łatwo jest opatrzyć etykietą, powiedzieć: terroryści; powiedzieć: mięso. Większość ludzi nie ma, albo nie chce uruchomić wyobraźni. Ale przecież, nie budzą współczucia także zwierzęta osobiście wyhodowane, dotykane i obmywane własnymi rękami krowy, świnie, którym kilka miesięcy daje się jeść, zmienia ściółkę, patrzy w oczy, a potem zabija na własny świąteczny stół? Co to mówi o ludziach?

Czyżby człowiek był jedynie zwierzęciem, realizującym swoje atawistyczne potrzeby nawet jak już istotnymi potrzebami nie są; nie chce się do tego przyznać, bo to oznaczałoby samoograniczenie, wyrzeczenie? Czy niczym nie różnimy się w tym względzie od tygrysów?

Jedno jest pewne, czy to będą pełni marzeń ludzie siedzący w mokrym zimnym lesie, czy to będą, ubezwłasnowolnione, a pragnące nade wszystko bezpieczeństwa i spełniania swoich przyrodzonych  potrzeb zwierzęta, każde z nich to jedyne w historii świata niepowtarzalne istnienie. Każde jest ważne i, jak wierzę, policzone przez Dawcę Życia. A jeżeli mamy się czymś wyróżniać wśród zwierząt, to dobrze, żeby było to to, jak odpowiadamy na dostrzeganą w oczach innych zwierząt niemą prośbę o współczucie.

Tekst dr hab. Barbara Niedźwiedzka, fot. autorka, archiwum

Zapraszamy na Warsztaty do Dworku Białoprądnickiego

Leave a Reply